Nadjeżdża kasa – Kasy fiskalne w taksówkach
Gru31

Nadjeżdża kasa – Kasy fiskalne w taksówkach

Oceń artykuł Ministerstwo Finansów stawia sprawę jasno – od Nowego Roku w taksówkach muszą być zainstalowane kasy fiskalne. – Tylko gdzie je kupić? – pytają słupscy taksówkarze. Spór o konieczność montowania kas trwa od kilku miesięcy. Z tego powodu taksówkarze kilkakrotnie blokowali ulice miast w całej Polsce, chcąc wymusić na ministerstwie cofnięcie tej decyzji. – Taksometry doskonale spełniają swoją rolę – uważa Bernard Gierszewski, szef słupskiej sieci MPT. Do tej pory do Urzędu Miar w Słupsku w celu legalizcaji kas zgłosiło się 146 taksówkarzy, na 350 zarejestrowanych w mieście. Być może byłoby ich więcej, gdyby nie fakt, że kas, bądź nowoczesnych taksometrów do których można je łatwo podłączyć, w sklepach brakuje. – Myślę, że sytuacja ustabilizuje się do połowy marca – przewiduje Marcin Szymoniak, właściciel sklepu ADD przy ul. Szczecińskiej w Słupsku. Tymczasem Anna Sulik z biura prasowego Ministerstwa Finansów nie ma wątpliwości, że to wina taksówkarzy: – Mieli ponad rok, aby uregulować sprawę. Tym osobom, które w terminie nie zainstalują kas, grozi grzywna do 360 tys. zł. Taksówkarze do dzisiaj mogą składać wnioski o odroczenie terminu instalacji kas w Urzędzie Skarbowym. – Będą one rozpatrywane indywidualnie, jeśli kierowca wykaże, że w terminie nie był w stanie jej zamontować. Przestrzegam jednak, że na rozpatrzenie wniosku mamy do miesiąca czasu. Jeśli taksówkarze nie posiadający kas będą w tym czasie wozić klientów, będzie to nielegalne – wyjaśnia zastępca naczelnika Urzędu Skarbowego w Słupsku Krzysztof Zdunek. Kontroli taksówek mogą dokonywać pracownicy fiskusa, Urzędu Miar oraz policja. Strona producenta taksomemetrów fiskalnych ELITE TAXI – http://www.taksometrfiskalny.pl/ Źródło: Głos...

Read More
Port Gdański w czołówce
Gru30

Port Gdański w czołówce

Oceń artykuł W ostatnich latach czołówkę portów bałtyckich stanowiły: Ventspils, Tallin, Lubeka, St. Petersburg i Rostock. Legitymują się one przeładunkami przekraczającymi barierę 20 milionów ton. Od niedzieli 21 grudnia br. dołączył do nich Port Gdański. Do końca soboty portowcy gdańscy przeładowali 19 997 tysięcy ton. Wiadomo więc było, że 20-milionowa tona zostanie przeładowana na pierwszej zmianie w niedzielę. W tych godzinach prowadzono przeładunki złomu (1,2 tys. ton), mocznika płynnego (4 tys. ton) i wreszcie na kontenerowcu OOCL Newskiy. I to właśnie wśród 1048 ton towarów w wyładowywanych kontenerach na nabrzeżu Gdańskiego Terminalu Kontenerowego znalazła się milionowa tona przeładowana w Porcie Gdańskim. Tym samym do 21 grudnia br. włącznie portowcy gdańscy rpzeładowali 20,024 mln ton różnych towarów. Wśród nich najwięcej paliw – 9,426 mln ton, węgla – 5,813 mln ton, innych masowych – 2,470 mln ton, drobnicy – 2,045 mln ton, zboża – 188 tys. ton, rudy – 100 tys. ton oraz drewna – 2 tys. ton. Jak się ocenia do końca roku przeładowanych zostanie łącznie 20,5 mln ton, przy czym oprócz tego do końca listopada przy nabrzeżach prywatnych Portu Gdańskiego przeładowanych zostało 700 tys. ton. Tak dobrych wyników w Porcie Gdańskim nie osiągnięto od wielu lat. Ostatni raz kiedy przeładunek wyniósł ponad 20 mln ton to był rok 1994 (22,085 mln ton). Co istotne, jak się szacuje plany na rok 2004 istnieje duże prawdopodobieństwo utrzymania przeładunków na poziomie 2003 roku. Źródło: Głos...

Read More
Dwa Złote Orły dla Ergo Hestii!
Gru30

Dwa Złote Orły dla Ergo Hestii!

Oceń artykuł Raport Roczny Grupy Ergo Hestia za rok 2002, zatytułowany „Los i przeznaczenie”, zdobył aż dwie statuetki na Ogólnopolskim Festiwalu Reklamy Złote Orły 2003. Raport wygrał w kategorii „Design-Wizerunek Firmy”. Jest także laureatem prestiżowej nagrody specjalnej, przyznawanej corocznie przez ministra kultury, za „świadome, celowe i twórcze wykorzystanie sztuki w reklamie tworzące nową wartość artystyczną”. Raport Roczny 2002 Grupy Ergo Hestia różni się w swoim artystycznym kształcie od wydawnictw wcześniejszych. Wydany w Europejskim Roku Osób Niepełnosprawnych 2003 nawiązuje do tej okoliczności, prezentując twórczość uznanych niepełnosprawnych artystów. Motywem dominującym w prezentacji graficznej raportu jest sześcian, kostka do gry – symbol przeznaczenia i szczęścia. Kostka to tworzywo prezentowanej w raporcie instalacji pt. „Alea iacta est” Stanisława Dróżdża. W drugiej części opublikowano natomiast wiersze Janusza Szubera – również w tłumaczeniu na pismo Braille’a, którego podstawą jest sześciopunktowy układ kostki. Wręczenie Złotych Orłów odbyło się w piątek 12 grudnia w Warszawie. Konkurs istnieje od 1998 roku, a jego podstawowym celem jest promocja polskiej reklamy i jej twórców. Jak deklarują twórcy festiwalu, ma on w taki sposób stymulować rozwój reklamy, by „w naturalny sposób skłaniała się ona ku jak najwyższemu poziomowi artystycznemu, a jej najbardziej wartościowe przejawy traktowane były jako dzieła sztuki”. W składzie jury Festiwalu Reklamy Złote Orły 2003 znaleźli się: Jure Apih – dyrektor Festiwalu Golden Drum w Portoroż, Paweł Borowski – dyrektor kreatywny Ad Fabrika FCB, Artur Burchacki – kierownik Redakcji Oprawy i Promocji Programu 1 TVP S.A., Piotr Kowalczyk – dyrektor kreatywny Scholz & Friends Warszawa, Paulina Król – dyrektor marketingu Wprost, Tomasz Lachowski – dyrektor artystyczny Definition Design, Paweł Niziński – dyrektor kreatywny Upstairs Young & Rubicam, Jerzy Porębski – profesor wydziału wzornictwa ASP, Leszek Stafiej – dyrektor kreacyjny Stafiej i Partnerzy, Iwo Zaniewski – dyrektor kreatywny PZL. Tegoroczne nagrody to nie pierwsze statuetki Złotych Orłów przyznane Grupie Ergo Hestia. Hestia otrzymała tę nagrodę już w 2001 r. za raport roczny oraz w 1998 r. za ulotki produktowe. Źródło: Głos...

Read More
Ostatnie wodowanie w tym roku – HS Challenger
Gru30

Ostatnie wodowanie w tym roku – HS Challenger

Oceń artykuł Kontenerwowiec dla niemieckiego armatora zwodowano w Stoczni Gdańskiej, należącej do Grupy Stoczni Gdynia. Jednostka trafi do właściciela w pierwszym kwartale przyszłego roku. HS Challenger, bo tak nazwano statek, będzie zabierał na pokład prawie 2,7 tys. kontenerów. Obecnie gotowy jest w 80 proc.Wszystkie prace zakończą się do końca marca 2004 roku i wtedy to jednostka trafi do armatora. Jego budowę finansują Niemcy. Mirosław Piotrowski, rzecznik prasowy Grupy Stoczni Gdynia, zaznaczył, że to ostatnie wodowanie w tym roku. Źródło: Głos...

Read More
Zgoda ministra – Ciepło już niemieckie
Gru30

Zgoda ministra – Ciepło już niemieckie

Oceń artykuł Firma Stadtwerke Leipzig przejmie gdański majątek. Minister spraw wewnętrznych i administracji pozwolił Niemcom na kupno Gdańskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej. Nowy właściciel ma miesiąc, od wydania oficjalnej zgody, na wpłatę 140 mln zł na konto miasta. Na zgodę ministra Krzysztofa Janika obie strony czekały ponad pół roku. Parę dni przed świętami Bożego Narodzenia minister wydał pozwolenie. Wprawdzie oficjalnie nie potwierdził swojego stanowiska, ale zapewniła o tym jego rzeczniczka Alicja Hytrek. Dla władz miasta, które uwzględniły pieniądze ze sprzedaży GPEC w projekcie budżetu 2004, to gwarancja, że Gdańsk uzyska płynność finansową i będzie można rozpocząć realizację wielu inwestycji. Przypomnijmy, że w maju br gdańscy radni – głosami Platformy Obywatelskiej – zdecydowali o sprzedaży 75 procent udziałów w GPEC firmie komunalnej z Lipska za 184 mln zł. Pierwsza transza – 44 mln zł wpłynęła na konto miasta w czerwcu br. Resztę Niemcy zapłacą w ciągu 30 dni od uzyskania oficjalnej zgody MSWiA. Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz stwierdził, że nie miał wątpliwości, iż decyzja ministra Janika będzie pozytywna. Pieniądze ze sprzedaży przedsiębiorstwa przeznaczone będą min.: na budowę trasy W-Z, modernizację ulicy Słowackiego, przebudowę Błędnika, modernizację sieci wodno-kanalizacyjnej miasta czy budowę hali widowiskowo-sportowej na granicy z Sopotem. Minister Janik wykazał się nie lada odwagą oddając w ręce niemieckiej komercyjnej spółki jedną z gdańskich firm mających bezpośredni wpływ na standard życia i stan portfeli gdańszczan. Tym samym pozbawił mieszkańców miasta wpływu na tę sferę ich życia. Minister okazał się głuchy na opinie przekazywane mu przez kolegów z SLD, które wskazywały na zagrożenia wypływające z decyzji korzystnej dla niemieckiej spółki, a niebezpiecznej dla gdańszczan. Owa głuchota to widać taki styl coraz częściej prezentowany przez niektórych przedstawicieli kierownictwa SLD wiedzących lepiej co jest dobre dla maluczkich. Źródło: Głos...

Read More
Stocznia Gdynia – Walka o wpływy
Gru22

Stocznia Gdynia – Walka o wpływy

Oceń artykuł Po raz kolejny akcjonariusze odsunęli w czasie podjęcie decyzji o dokapitalizowaniu Stoczni Gdynia S.A. Tylko że… stocznia czasu nie ma. Gdyby decyzja zapadła na poprzednim walnym (w listopadzie) – stoczniowcy właśnie dostawaliby wyrównania zaległych pensji. Jeśli akcjonariusze w lutym nie zakończą walki o wpływy w firmie – realny stanie się scenariusz jej upadłości. W sobotę odbyło się nadzwyczajne walne zgromadzenie akcjonariuszy Stoczni Gdynia S.A. Zatwierdzono sprawozdanie finansowe grupy kapitałowej za rok 2002 przedstawione przez zarząd stoczni, które wykazało stratę netto 446 mln zł. Problemy zaczęły się przy najważniejszym dla stoczni punkcie, którym jest decyzja o podwyższeniu kapitału zakładowego stoczni o 120 mln zł (zgodnie z zapisami w planie restrukturyzacji stoczni). Po raz kolejny decyzję odłożono na później (do 15 stycznia 2004 r.). – Nie powiedziałbym, że się nie udało – mówi Włodzimierz Ziółkowski, prezes Stoczni Gdynia S.A. – Bardzo skrystalizował się sposób myślenia poszczególnych członków akcjonariatu. Do 15 stycznia akcjonariusze mają czas na wyjaśnienie sobie pewnych wątpliwych kwestii. To jeszcze nie stanowi poważnego zagrożenia dla stoczni. 15 stycznia to jeszcze nie jest data, kiedy zaległości stoczni mogłyby być podstawą do umorzenia planu restrukturyzacji – a taki obrót spraw mógłby spowodować, że inna ścieżka byłaby tylko ścieżką upadłościową. Jeżeli jednak w lutym nie zostaną podjęte zasadnicze decyzje, to powstanie poważne zagrożenie, że dalej nie da się w taki sposób realizować planu naprawczego. Niestety, styczniowe „walne” będzie już piąte, na którym dyskutuje się nad sprawami zasadniczymi. Teoretycznie można to było zrobić na dwóch i bylibyśmy o parę miesięcy do przodu. Na podniesienie kapitału w proponowanej formie nie zgodziły się spółka Evip i Stoczniowy Fundusz Inwestycyjny (SFI). Nie wystarczyło tzw. kwalifikowanej większości, by podjąć uchwałę. Dlaczego SFI głosował przeciwko? – Ze mną w ogóle nie gadajcie – „wyjaśnił” dziennikarzom zdenerwowany Hubert K., przedstawiciel SFI, były wiceprezes stoczni, którym obecnie bardzo interesuje się prokuratura (byłemu prezesowi stoczni i dwóm jego zastępcom prokuratura zarzuca poręczanie wielomilionowych kredytów dla SFI przez… zarząd stoczni – wierzyciele wezwali obecny zarząd do spłaty kredytów zaciągniętych przez SFI). – Założyłem, że nie będę nic mówił. Nie będę niczego komentował. OK? Wystarczy. To jest też dla was informacja. Pojawiają się już pogłoski, że akcje SFI mogą być zajęte przez jego wierzycieli czyli banki. Z kolei szczegółowo swój punkt widzenia wyjaśnił Marek Roman ze spółki Evip, która pomagała byłemu zarządowi stoczni założyć SFI, ale teraz stanowczo się od tego funduszu odcina: – Jesteśmy jak najbardziej za podwyższeniem kapitału minimum o 120 mln zł, a najbardziej korzystne byłoby ok. 200 mln zł. I to jak najszybciej. Uważamy jednak, że szkodliwe jest wyłączenie dzisiejszych akcjonariuszy z możliwości objęcia tych akcji oraz (zwłaszcza z punktu widzenia warygodności stoczni) obniżenie kapitału. O co...

Read More