Problemy w autobusach

Nie ustaje konflikt w pomiędzy związkiem zawodowym „Solidarność” a szefem Miejskiego Zakładu Komunikacji w Malborku. Jedni związkowcy nadal chcą głowy prezesa, zaś inni zbierają podpisy pod listem w sprawie jego poparcia.

Pracownicy malborskiego MZK zrzeszeni w związku zawodowym „Solidarność”, popierani przez Mirosława Kozłowskiego szefa regionu „Solidarność” w Elblągu weszli w spór zbiorowy z Andrzejem Zawiszą, prezesem firmy. Do Prokuratury Rejonowej w Kwidzynie wpłynęło doniesienie, w którym kierowcy zarzucają mu między innymi doprowadzenie firmy do dramatycznej sytuacji finansowej oraz niegospodarność. Zdaniem prezesa, stan zakładu wcale nie jest taki zły, a nawet się poprawia. Uważa on, że pracownicy nie mają powodów do narzekań, gdyż otrzymują wszystkie świadczenia na czas, średnia pensja w zakładzie jest wysoka jak na warunki malborskie, gdyż wynosi około 2,5 tysiąca złotych, zaś firma się rozwija.

W MZK powstała opozycyjna do „Solidarności” grupa pracowników, którzy zaczęli zbierać podpisy pod petycją popierającą prezesa.

– Sprzeciwiamy się planowanej akcji protestacyjnej zorganizowanej przez Zarząd Związków Zawodowych NSZZ „Solidarność” przy MZK sp. z o.o. w Malborku. Stanowczo odcinamy się od tego typu działań. Dla nas najważniejszym celem jest utrzymanie miejsc pracy gwarantujących byt nasz i naszych rodzin. Chcemy pracować wykonując sumiennie nasze obowiązki w spokoju i bez stresu – czytamy w liście, w którym około 60 pracowników, w tym także członkowie „Solidarności”, domaga się zakończenia konfliktu na linii prezes-związki.

– Trwają przygotowania do negocjacji ze związkowcami. Przyglądamy się temu z boku, gdyż miasto nie jest stroną w sporze. Jednakże osoby, które weszły w spór zbiorowy, będą się musiały pożegnać z pracą, jeśli zarzuty postawione prezesowi okażą się nieprawdziwe. Jeśli natomiast zostaną potwierdzone, to poleci prezes – zapowiada wiceburmistrz miasta, Przemysław Guzow.

Na malborski rynek usług komunikacyjnych chętnie weszłaby firma „Connex”, która od kilku lat obsługuje komunikację miejską w Tczewie. Już parę miesięcy temu burmistrz Malborka otrzymał od niej ofertę. Zainteresowany tym rynkiem jest również PKS z Dzierzgonia. Władze miasta chcą jednak ratować własną firmę. Na najbliższej sesji rady miasta odbędzie się dyskusja nad poręczeniem MZK kredytu w wysokości 260 tysięcy złotych. Ta kwota ma być przeznaczona na działalność bieżącą zakładu. – Tyle mniej więcej kosztuje mały bus, który mógłby obsługiwać niektóre linie miejskie – uważa wiceburmistrz.

Źródło: Głos Wybrzeża

Author: PomorskieFirmy

Share This Post On

Submit a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *